Rozdział I – Człowiek pełen sprzeczności Przez dużą część życia byłem człowiekiem pełnym sprzeczności. Z jednej strony potrafiłem rozśmieszać ludzi do łez – odnajdywałem się w każdym towarzystwie, zawsze miałem coś do powiedzenia, byłem tym, który jednym celnym żartem rozładowuje napięcie w całym pokoju. Znajomi nazywali mnie pozytywnym wariatem. Kimś, przy kim zawsze jest dobrze. A jednak nikt z nich nie wiedział, co naprawdę nosiłem w środku. Z drugiej strony mieszkał we mnie ogromny lęk – niewidzialny dla świata, ale stale obecny we mnie. Kiedy przychodziło do rozmów z kobietami, wszystko się zmieniało. Nagle brakowało mi odwagi, słowa więzły w gardle, a w głowie pojawiał się chaos myśli i wątpliwości. Stawałem się zupełnie innym człowiekiem. Jakby ta pewność siebie, którą demonstrowałem na co dzień, była tylko maską, za którą ukrywałem prawdziwego siebie. Pierwszy raz zakochałem się naprawdę mając siedemnaście lat. Wcześniej wydawało mi się, że wiem, czym jest miłość – te dzieci...
Prawdziwe i nieprawdziwe historie...