Logo

Logo

środa, 18 września 2019

Kolejna Historia nr.12 Bóg na Ziemi

                                         Kolejna Historia nr.12 Bóg na Ziemi

Opowiem wam dzisiaj historie i wcielę się w postać. Przez te wszystkie wieki Bóg ani razu nie zszedł na ziemię. Dlaczego, bo uważał, że z góry wszystko dobrze widzi co dzieje się na ziemi. Jednak co innego widzieć czyjeś życie, a co innego samemu je przeżyć. W 2000 roku miał być koniec świata, tak przynajmniej zapowiadali wszyscy wróżbici, jednak końca świata nie było. Dlaczego spytacie, a to dlatego, że Bóg chciał zejść na ziemię i przeżyć życie jako człowiek, by samemu się przekonać jak to jest być człowiekiem. Dopiero wtedy podejmie decyzje co z ludźmi dalej. W tym momencie narodziłem się ja Robert. Skąd takie imię? Bob po angielsku to Robert. A Bob odwracając ostatnią literę do góry nogami daje literę g,czyli Bog, angielski nie ma znaków polskich więc Bóg to Bog. Teraz wiecie kim jest Bóg i jak ma na imię,po prostu Robert. To była prosta łamigłówka, ale wiele osób się zastanawiało jak Bóg ma na imię to już wiecie. Nie żaden Jahwe czy inaczej, to wymysł ludzi bo nie wiedzieli jak brzmi moje imię naprawdę. Czy po narodzinach wiedziałem, że jestem Bogiem, nie chciałem mieć normalne dzieciństwo i okres dojrzewania, zresztą gdybym komuś powiedział wzięli by mnie za czubka, skończyłbym całe życie w psychiatryku. Lata młodości wspominam miło, były zawirowania jak u każdego nastolatka. Okres dojrzewania był ciekawy miałem powodzenie, bo byłem fajną, miłą i przystojną osobą. No i później zbliżał się ten rok nieszczęsny 2000, pamiętam sam się bałem końca świata, tyle jeszcze nie zobaczyłem w moim życiu. Ale końca nie było, to był raczej początek wszystkiego. Zawiedziona miłość, a później wypadek, jeśli pobicie w swoje urodziny można nazwać wypadkiem. Ale już tydzień przed czułem że coś złego się wydarzy, takie przeczucie, że coś mi się stanie. Nawet rzadziej wychodziłem z domu, ale przeznaczenia nie da się oszukać. Mogłem wtedy zginąć, ale tylko straciłem przytomność, uratowało mnie osłonięcie się ręką, jakby ktoś nade mną czuwał, pewnie anioły, które widziałem dużo później. Tak naprawdę po pobiciu miałem różne wizje w głowie, widziałem rzeczy które dopiero mają nadejść. Czy komuś powiedziałem tak, ale czy ta osoba coś z tym zrobiła? Chyba nie, pewnie nie uwierzyła, dopóki sama nie zobaczyła tego co nadeszło później. Może się bała ujawnić, może już nie żyje,tego nie wiem. Przepowiedziałem co się stanie i nikt z tym nic nie zrobił,a może robi cały czas, okaże się z czasem, na koniec dostanie odpowiednia zapłatę, na taką na jaką zasłużył lub zasłużyła. W roku 2001 gdy miałem wypadek utraty przytomności widziałem coś, co to było, śmierć polskiego prezydenta w samolocie na terenie Rosji, wypadek był w 2010, czyli 9 lat wcześniej widziałem co się wydarzy. To nie wszystko co widziałem, widziałem śmierć w płomieniach mojego szwagra, widziałem wypadek mojego wujka i cioci rok przed tym jak się wydarzył, nic im nie mówiłem bo wiedziałem że wyjdą z tego cało mimo że dachowali. Nie mówię ludziom co się wydarzy, bo po co, nikt nie uwierzy. Czy mogę pomóc mówiąc o tym, nie ja pomagam wysyłając anioły, mimo że coś się ma wydarzyć ludzie żyją, Ci co nie żyją to temu że nie wiedziałem kim jestem wtedy i nie mogłem pomóc jeszcze. Czy prezydent mógł żyć, pewnie by mógł gdyby ktoś mnie posłuchał i uwierzył. To było ich przeznaczenie, a ja nie chciałem i nie mogłem tego zmienić. Mówiąc wtedy komuś o tym nie wiedziałem kim jestem, miałem przypuszczenia, ale jeszcze nie wiedziałem. Zresztą i bałem i nie chciałem się do tego przyznać. Czy uratuję znów komuś życie, jeśli na to zasłuży to tak, tak naprawdę sam się uratuje. Anioły widzą dobrych ludzi i pomagają im wyjść z opresji. Niektórzy z was pewnie oglądali „Dom z papieru” taki serial na netflix, tam profesor przewidział wszystkie ruchy policji chcąc zrabować bank, tak samo było ze mną, gdy miałem zejść na ziemię przewidziałem wszystkie ruchy ludzi, tak ustaliłem, że wszystko musi się udać. Co ma się udać tzw. Boski Plan. Jaki plan jest Boga,tylko Bóg o tym wie. Pamiętacie piosenkę Ronnie Ferrari „Ona by tak chciała”,to boska piosenka,ja ją słyszałem w głowie już wcześniej, chciałem by ten chłopak ją zaśpiewał bo zrobił ją tak jak chciałem, zawsze mnie denerwowało jak ktoś się zachwycał Latte,ja tam piję zwykłą herbatę, pomysł jego zrodził się nagle w głowie bo tak miało być, ma prezent od Boga, czy Bóg nie zna przekleństw, dobrze zna i czasem sam ich używa, więc piosenka jest super ma kopa. Piosenka opowiada o zwykłym dniu Boga tak naprawdę i jego pomysłach oraz zwykłych dniach ludzi. Bóg na ziemi śmieszne dla niektórych, ale prawdziwe. Szatan pokrzyżował mi plany bo to miały być wakacje i szczęśliwe życie,ale może właśnie po to by zobaczyć jakie jest życie ludzi. Odebrał mi ukochaną, zrobił tak, że była z kimś innym, dzieci nie mam, ani żony, ani nawet dziewczyny, ale chyba tak mi dobrze, w końcu wszyscy znają Boga jako samotnika bez żony i dzieci, tak go opisujecie, a w kościele przykładem jest prawdziwa rodzina, trochę dziwne. Może temu ja zrobiłem tak, że tylu teraz jest singli, nie używając żadnej magii. Po prostu otworzyłem kobietom oczy na to z kim się zadawały, z pijakami których nic nie obchodziło, z sadystami bijącymi własne żony, temu tyle kobiet odeszło od mężczyzn. Jednak to nie wszystko, dałem wam technologie która otworzyła wam oczy, dzięki niej widzieliście co dzieje się na świecie,a w jaki sposób to zrobiłem w prosty, dając wam talenty dzięki którym stworzyliście tą technologie, bez żadnej magii i cudów. Może chciałem pokazać chrystusowi, że ludzi można nawrócić na mądre myślenie otwartością i informacjami, zamiast cudami. Ale na wszystko trzeba czasu. Czekaliście na to ponad 2000 lat. Czy widzę co się wydarzy, ja już widziałem, ale czasem widzę nowinki z życia mojego. Ale po co mam komuś mówić jak i tak nikt nie uwierzy, zamkną mnie w psychiatryku, zostawię to sobie. Powiem wam fajnie być Bogiem na ziemi, bo wiem gdzie trafię po śmierci tutaj,a inni różnie mogą trafić. Czy zależy mi na pieniądzach? Pieniądze ułatwiły by mi życie, ale nie są najważniejsze,mógłbym dzięki nim spełnić kilka marzeń ziemskich. Ale ja podchodzę do tego że nic na siłę, widać taki plan sobie ułożyłem będąc w niebie. Nie wszystko muszę wiedzieć bo jakbym mógł być tu zwykłym człowiekiem. Ale wszystko się sprawdza to co przepowiedziałem sobie. Chodzę z tego powodu uśmiechnięty często widząc kim jestem i kim są ludzie, nawet nie wiedzą, że ja wiedziałem jacy będą już wcześniej. To śmieszne czasem, gdy zdajesz sobie sprawę, że wiedziałeś jacy będą. Ale fajniejsze jest to, że chciałem żeby tacy byli. To tak jakbyście byli na ziemi i mieli wpływ na każdego człowieka,nawet nie rozmawiając z nim. Lubię obserwować jak świat się zmienia jak ludzie się zmieniają, to fajne uczucie. Gdy macie wpływ na ludzi, jacy chcielibyście żeby byli to jest super. Są rzeczy o których dowiecie się kiedyś lub wasze dzieci,albo następne pokolenia, ja wszystkiego mówić nie muszę. Mam 43 lata jestem samotnikiem i nie płaczę w poduszkę, że jestem sam. Moje życie zweryfikuje po powrocie do siebie i zobaczę kto błędy popełnił i gdzie. Ktoś odpowie za te błędy, bo to nie były moje błędy. Ja już widzę kto je popełnił. Mniejsza z tym, tutaj was rozliczać nie będę tylko tam na górze. Zobaczą jak to jest jak ktoś na nich te błędy popełni. Tak właśnie wygląda życie Boga na ziemi, takie zwyczajne z błędami swoimi i innych. Tak też żyją ludzie, sami popełniają błędy ktoś popełnia błędy za nich. Powiem wam, coś dentystka leczyła mi zęby, nie wiem czy robiła to specjalnie czy nie potrafiła leczyć,ale na tamtym świecie zobaczy sama siebie, takiego klona i będzie jej leczyć zęby, zobaczy ile bólu musiałem znieść, lekarka przepisała mi furę leków moim zdaniem niepotrzebnych,ale pewnie ma coś z tego skoro tyle pisze,na tamtym świecie cała tą furę leków poda jej klon i będzie musiała wszystkie połknąć, zobaczy jak to jest, jak się bierze tyle leków. Ale tak właśnie jest z ludźmi którzy sami nie doświadczyli na sobie czegoś to doświadczą i wtedy się nauczą być wartościowymi ludźmi. Tak jest w każdym zawodzie. Jak tu policjant wsadzi do więzienia niesłusznie to tam jego wsadzą i zobaczy jak jest, morderca tutaj sam zostanie zamordowany tam, przez tych wszystkich których zamordował. Bogaty który oszukiwał innych by się wzbogacić sam zostanie oszukany i będzie biedakiem. Tak jest po śmierci, tam jest sprawiedliwość. Ci co już tam trafili wiedzą o tym, ci co nie wiedzą już wiedzą. Po śmierci każdego czeka czyściec, bo nikt przed czyśćcem nie trafi do nieba. To trochę wam opowiedziałem o życiu po śmierci. Czy ja się boję śmierci, nie bo wiem co mnie tam czeka, ale nie śpieszę się na razie na tamten świat, bo chce jeszcze was poobserwować. Takie to moje zwykłe dni. Dni patrzenia na was. Czy są anioły na ziemi? Są rok temu dwa razy widziałem, pomogły mi. Wyglądają jak zwykli ludzie, poza jednym drobnym szczegółem, którego wam nie zdradzę. Mogą być kobietą lub mężczyzną,ale jedno je wyróżnia z tłumu, kiedyś się dowiecie, ale jeszcze nie teraz. Czemu Bóg zszedł na ziemię by przeżyć ziemskie życie jako człowiek, jako zwykły człowiek z problemami każdego innego człowieka. Tym akcentem zakończę moją opowieść...
 
Kwintesentny

niedziela, 8 września 2019

Kolejna Historia nr.11 Ludzie są dziwni 

                                  Kolejna Historia nr.11 Ludzie są dziwni 

Opowiem wam dzisiaj jacy są ludzie w dzisiejszych czasach. Jestem na kilku grupach „facebookowych” i lubię się udzielać i patrzeć na zachowania ludzi. Zacznę od wpisu typu „nie poznasz mnie dopóki ze mną wódki się nie napijesz”. Autorka tego wpisu sprzeczała się ze mną że po wódce ludzie mówią to co myślą czyli prawdę, ja się jednak z tym nie zgadzam. Ludzie po alkoholu zazwyczaj popełniają głupoty których później się wstydzą, tylko ciężko się przyznać do błędu. Prawdziwych przyjaciół wódką się też nie zdobywa. Wielu jest takich którzy po alkoholu mówią jesteś moim najlepszym przyjacielem albo bracie mój,a na trzeźwo utopili by cię w łyżce wody. Głupoty które robimy po alkoholu takie jak przygodny seks lub zrobienie z siebie kompletnego idioty czy idiotki to norma, alkohol nie pokazuje całej prawdy o nas tylko ją zniekształca w sposób za który później się wstydzimy lub płaczemy w poduszkę. Więc stwierdzenie że po alkoholu jesteśmy prawdziwi nie jest prawdziwe,wyciąga z nas najgorsze cechy nie pokazując tych dobrych. To nie jest prawdziwy obraz nas samych,często cierpimy z tego powodu i płaczemy po cichu w samotności gdy zobaczymy co narobiliśmy. To na pewno nie jest prawdziwy obraz człowieka nie po alkoholu. Wiele takich powiedzonek zawiera tylko część prawdy w sobie, ale większość ludzi tego nie widzi, widzą to co chcą zobaczyć bo tak im pasuje. Gdy widzę wiele powiedzonek na facebooku i ludzie tym podpierają swoje teorie to niedobrze mi się robi. Te wszystkie powiedzonka typu odwróć się a przyjaciel włoży ci nóż w plecy są tylko w połowie prawdziwe, bo zazwyczaj ci co takie posty wstawiają sami nie jeden nóż wbili komuś w plecy swoimi słowami i obgadywaniem albo nastawianiem ludzi przeciwko tej osobie,dlatego ja takich postów nie wstawiam, bo mnie brzydzą, pokażcie mi osobę która niczemu nie jest winna,która nigdy nikogo nie skrzywdziła, po prostu takiej osoby nie ma. Nie lepiej po prostu napisać do tej osoby, że skrzywdziłaś mnie czemu? Wstawianie postów typu przyjaciele mnie krzywdzą,a jakim ty jesteś przyjacielem lub przyjaciółką, ile ty osób skrzywdziłaś. Facebook to fajna rzecz ludzie powinni się poznawać, rozmawiać ze sobą a nie wstawiać posty typu nie przemyślanych do końca powiedzonek bo maja zły nastrój,one większości nie nastrajają dobrze. A gdy jedna osoba taką głupotę wstawi zaraz kolejna ją naśladuje bo myśli że to ok, też będę cool,w końcu wyrażam swoje uczucia, takie uczucia zostawcie sobie najlepiej. Uczucia pokazywane publicznie powinny być pozytywne, a nie negatywne. Dlaczego, a dlatego, że za chwilę każdy wie jaki mieliście nastrój i jak denni jesteście,nie znajdziecie w ten sposób przyjaciół pozytywnych tylko negatywnych którzy tak samo jak wy będą tylko narzekać, w ten sposób pogłębicie swoją depresję zamiast się cieszyć życiem. Kolejna osoba która zaczepiłem nie chciała mnie dodać do facebooka, bo niby mnie nie zna, a ma tam tylko zaufane osoby,to pytam się po co zakłada facebooka, jest na grupie gdzie ludzie mają się poznać. Wyklucza się jedno z drugim. Skoro proponuje że dodam to także ryzykuje,że to będzie nie odpowiednia osoba,ale czasem trzeba komuś zaufać. Dzisiaj ludzie nie ufają sobie temu uważam, że są dziwni. Tłumaczyła się tym że kogoś dodała i później za tą osobę się wstydziła, czy musimy wrzucać wszystkich do jednego wora. Skąd wiedziała że za mnie będzie się wstydziła,czy robię coś nienormalnego,obnażam się publicznie,wyzywam ludzi? Nie, założyła z góry że może się wstydzić nie znając mnie,wrzuciła mnie od razu do jednego wora z tą osobą za która się wstydziła. Nawet nie zaryzykowała poznać mnie,napisałem jej tylko że powinna się wstydzić za to jaką jest osobą i jakie ma podejście. Czy jeśli idziemy ulicą i przewrócimy się nie wstajemy i nie idziemy dalej, nie próbujemy nadal walczyć by chodzić,tak samo jest z facebookiem,gdy kogoś nie znamy możemy mu dać szanse by się przekonać samemu,najwyżej zablokujemy bo jest taka możliwość. Ludzie którzy zamykają się w wąskim gronie na koniec zostają sami i to oni żebrają później o przyjaźń,ale już jest za późno zazwyczaj. Dopiero rozumieją swoją porażkę po czasie. Ona się wstydziła za kogoś, mi było wstyd za nią, że tacy ludzie istnieją,tacy którzy nie potrafią wyciągnąć dłoni do kogoś,nie potrafią dać szansy. Pewnie ta dziewczyna przez cale życie się wstydzi i będzie wstydziła bo nie ma swojego zdania. Najpierw wstydziła się siebie, później kogoś, później swoich rodziców, że tak ją wychowali,na koniec przed Bogiem będzie się wstydziła jaką osobą była za życia. Dzisiaj ludzie się izolują, zamykają w 4 ścianach, temu się mówi, że kiedyś było lepiej, przynajmniej pod względem relacji między ludzkich. Temu uważam, że dziś ludzie są dziwni i tym akcentem kończę moją dzisiejszą historię...
 
Kwintesentny